Dzień dwunasty.
Trasa z dwunastego dnia – 510km
Dzielnie kierujemy się na zachód bo czas wyprawy Nam się kończy. Dodatkowo noga Rafała wcale nie miała się lepiej. Poranek słoneczny.





Śniadanie jemy przy drodze. Chyba zrobiliśmy dzienny utarg naszym zamówieniem. Na deser zjedliśmy arbuza giganta.


























Postoje na stacjach nam się jakoś przedłużały.










Zatrzymaliśmy się w klimatycznym miasteczku. Ochrona banku pozwoliła nam zaparkować na miejscu prezesa.























Znowu jedzenie Nas skusiło.











W górach postanowiliśmy przeczekać czarną chmure i to był dobry pomysł.













Dotarliśmy do miasta, w którym zaplanowaliśmy nocleg. Przed pojechaniem do hotelu zrobiliśmy sobie znowu kulinarną ucztę.






A to nowoczesny meczet.

