Dzień ósmy.
Trasa z ósmego dnia – 560km
Ten dzień zaczął się dość wcześnie. Jak Imam zaczynał swoje poranne śpiewy o 04:15 to my byliśmy już spakowani i odpalaliśmy motocykle. Duszno nie było zaledwie koło +5. Powodem takiej pobudki były balony, które startowały koło 06:00, a musieliśmy jeszcz dojechać na nasz punkt obserwacyjny.



O 05:00 dotarliśmy na miejsce i lekko się zaniepokoiliśmy bo nie bardzo było widać jakiś ruch z balonami. Dreptaliśmy wkoło wyczekując słońca, które po woli wychodziło zza gór, a było pioruńsko zimno. Pojawiło się o 05:30 i ogrzało nam lica.













Tuż przed 06:00 zaczęły pojawiać się auta z balonami i autobusy z turystami. Jednak obraliśmy dobry punkt obserwacyjny bo widzieliśmy kilka jak nie kilkanaście miejsc, z których startowały balony.












Po zaledwie 15 minutach naszym oczom ukazały się dziesiątki balonów.

















































Patrzyliśmy tak na ten spektakl koło 1h. W końcu pora była ruszać bo tego dnia mocno kierowaliśmy się na południowy wschód. Zbliżyliśmy się na odległość około 150km od granicy z Syrią.












Aromatyczne stoisko z przyprawami.


Tego dnia jechaliśmy przez tereny na, których było trzesienie ziemi, które zabiło ponad 20000 ludzi i zniszczyło całe miasta. Widzieliśmy miasta budowane od zera, dziesiątki bloków i domów w stanie deweloperskim i osedla namiotów w oddali.


Przed Nami ukazały się okazałe góry ze szczytami pokrytymi śniegiem. W pewnym momencie zauważyliśmy czarny dym miedzy białymi szczytami. I to był koszmar ekologa – jakaś stara dymiąca jak szlak elektrownia.










Droga wiodła przez pustkowia wyniszczone trzęsieniem ziemi. Widzieliśmy mnóstwo budowanych od zera wsi i miast. Wszystkie domy identyczne.







Lunch zjedliśmy przy drodze w lokalnej knajpie.




Nasz kolejny cel to był już hotel w środku gór. Na bookingu szału nie było z ilością hoteli do wyboru, a i lokalne apki też więcej nie pokazywały. Chcieliśmy tam spać bo nstępnego dnia czekała Nas górska atrakcja – święta Góra Nemrut.














Tgo się nie da odzobaczyć 😉
