Dzień drugi
Trasa drugiego dnia – 490km
Startujemy rano w kierunku granicy z Turcją. Jedziemy bocznymi drogami bez szału jeżeli chodzi o nawierzchnię i widoki. Okolica Naszego noclegu.






Tuż przed granicą z Turcją przełączamy telefony na e-SIM’y. Na granicy spedzamy dłuższą chwile ale tragedii nie ma. Okazało się, że jedna osoba nie miała zielonej karty ale udało się ją kupić na granicy.





Pierwszy postój na tureckiej ziemi i pierwsze kilogramy cukru, które przyjmujemy…


















Tankowanie w Turcji proste nie jest. Wpierw obsługujący musi wpisać numer rejestracyjny do systemu poźniej on albo kto inny uruchamia dystrybutor specjalną pestką. Chwilę to trwa.


Dojechaliśmy do mostu łączącego Europę z Azją. Po stronie azjatyckiej niebo nie wyglądało przyjaźnie…






Zastanawialiśmy się chwilę czy ubierać przeciwdeszczówki. Jednak wiekszości się nie chciało. Niestety na moście deszcz lał się wiadrami. Pocieszające było to, że w oddali było widać słońce. I tak też ono dość szybko Nas wysuszyło.


Pierwsza turecka atrakcja to Troja. Nie zwiedzaliśmy parku. Kilka fotek z koniem w tle, kawa i w drogę.




Przy jakiejś podrzednej drodze na skrzyżowaniu najechaliśmy na takie archeo.










Pora już była na nocleg. Postanowiliśmy spać nad morzem. Przed zabunkrowaniem się w Naszym pensjonie zjedliśmy dobrą kolację.












A wieczorem jeszcze chwilę podyskutowaliśmy w ogrodowej altanie.

