Dzień dziewiąty.
Trasa z dziewiątego dnia – 420km
Ten dzień niektórzy z Nas zaczęli przed wschodem słońca – bo wschód słońca chcięli oglądać na Górze Nemrut – ale się spóźnili 😉
Większość zaczęła go od śniadania 😉








Ruszyliśmy w kierunku Góry Nemrut



Motocykle zostawiliśmy na parkingu pod szczytem i czekała Nas niezła wspinaczka. Było bardzo słonecznie ale cholernie wiało i duszno nie było.









Dotarliśmy na szczyt ze słynnymi posągami.





















Górę obeszliśmy wokół i po drugiej stronie był kolejny taras z posągami.














Postanowiliśmy zostawić po sobie śniżny posąg zzwany bałwanem.















Po zejściu z góry wystartowaliśmy w kierunku północnym. Naszym celem był Dark Kanion.






























Niestety na jednym z rond na plamie oleju czy piasku Rafałowi odjechało koło i motocykl poturbował mu stopę. Jak sie w finale okazało miał złamana jakąś kość w stopie – ale wytrwalł do końca wyjazdu. Na szczęście wśród Nas był lekarz więc zabezpieczył nogę Rafała opatrunkiem – w tamtym regionie trochę słabo wyglądała dostępność szpitala. Lekarz Marek ograniczył się do bandażu, a że jest anestezjologiem to opcję uśpienia zostawił jako ostateczność 😉





Po wli zbliżyliśmy się do rzeki Eufrat i Dark Kanionu ale jeszcze przed dalszą podrózą zjedliśmy super jedzonko.

















Po lunchu wyruszyliśmy do Dark Kanionu.





































Na wyjeździe z Dark Kanionu musiliśmy pokonać niezłą kałużę.
Trasę kontynuowaliśmy przez odludzia, które momentami przypominały Toskanię.















Na nocleg wylądowaliśmy w mega ortodoksyjnym miasteczku. W hotelu przywitała nas kartka z informacja o zakazie palenia tytoniu i spożywania alkoholu. Powłóczyliśmy się chwilę i nadszedł koniec dnia. Rafał obserwował jak mu puchnie stopa.








