Dzień szósty.
Trasa z szóstego dnia – 320km
Tego dnia śniadanie było na bogato.













Jedziemy w strone Kapadocji – duszno nie jest. Pierwsza atrakcja to przydrożny zajazd z czasów dawnych i wielkie zapadlisko tuż obok niego.





































Kolejna budowla przy drodze.








Dojeżdżamy do pierwszego podziemnego miasta w Kapadocji, które zwiedzamy.































Tuż obok było kolejne – też je zwiedziliśmy.






































I już jesteśmy w Kapadocji – tej znanej z pocztówek. Trochę czasu tu spędziliśmy. Padało więc jazda po błocie była lekkim wyzwaniem. Tutaj ciekawostką była kaplica w której odnotowano obecność Św. Marii.




































































Następny cel to najsłynniejsze podziemne miasto – Derinkuyu.






















Szybki postój przy sklepie, który miał interesujące nas artykuły. Między innymi klej do gumy bo mój but się zmęczył…



Dotarliśmy do centrum Kapadocji, gdzie spaliśmy w skalnym hotelu w mega klimatycznej wiosce.

































Tuning na bogato

Zjedliśmy też ciekawą kolacje. Jakieś mięso zapiekane w glinianych dzbanach, które kelner rozbijał przy stole.


