Dzień piąty.
Trasa z piątego dnia – 340km
Rano okazało się, że mam pasażera na gapę.

Na szczęście się rozmyślił. Zjedlismy śniadanie i deser i pora był sie pakować.





Pierwszy przystanek mięliśmy przy archaicznym kamiennym moscie nad rwaca rzeką.














Przerwa na kawę w drodze do kanionu Kprulu








Następny cel to tzw. Mała Kapadocja, tego dnia było dużo szutrów.






























Kolejny cel to starożytny amfiteatr.














Gdzieś w kanionie.











I tu się pogubiliśmy i powstały 3 podgrupy 😉 Do kanionu Tazi pojechał tylko Rafał bo kurz był niesamowity na drodze i mnóstwo busów z ludźmi.






I szutrami pojechaliśmy przez góry.


























Niestety nie byłożadnych stacji benzynowych i trzeba było przelewać paliwo z moto do moto, z czarna chmura w tle. Na szczęście chmura tylko postraszyła wyglądem.















Po wyjeździe z gór w końcu znależliśmy jakieś jedzenie…

Kolejny przystaniek Świątynia Wody.

















Dojeżdżamy do miasta Konya – ma chyba koło 2 mln. mieszkańców.







Tu zostaliśmy na nocleg. W mieście było jakieś muzułmańskie święto i nawet Policja nie pomogła Nam znaleść sklepu z piwem. Ale jakieś jedzenie udało sie skonsumować i zaliczyć wieczorny spacer.











