Dzień pierwszy.
Trasa z pierwszego dnia – 60km
Dotarlimy do Bursy samolotem. Przywitał Nas armagedon pogodowy. Ulewa, burza i wiatr. Na szczęście Rafał dotarł bez przygód. Po rozkminieniu taksówek w Bułgarii dotarliśmy na parking gdzie stały motocykle.










Motocykle stały w mega kałuży. No i przebieraliśmy sie w myjni bo tam nie padało.





Strat z parkingu lekko się opóźnił bo w jednym GS-ie prąd się skończył i trzeba było odpalać od innego kablami. W tym czasie niebo się przetarło i ruszyliśmy jakieś 50km do pierwszego noclegu jeszcze w Bułgarii.




Okazało się, że tego dnia było jakieś święto narodowe. Więc był i folklor i jedzenie i nawet fireworks. A w knajpie gdzie wylądowaliśmy na kolacji była klimatyczna impreza lokalesów.














Jemy przy plaży






Wieczorny show.






